Autor : Danielski 7 marca 2014


Moja dziewczyna jest mistrzynią spania. Naprawdę, nie ma od niej lepszych. Nie minie pięć sekund od momentu położenia głowy na poduszce i już śpi snem sprawiedliwego. Śpi, dopóki nie obudzi jej budzik. No właśnie. Budzik.

Ja także lubię sobie pospać. Owszem, miewam problemy z zaśnięciem i nie raz leżę dwie godziny patrząc w sufit. Czasem się przebudzam i nie potrafię zasnąć. Ale nie tylko ja tak mam - czasem. I znalazłem lekarstwo na ten problem. Ona. Bo zauważyłem, że to wtedy gdy Jej nie ma obok, pojawiają się takie problemy. Jej obecność jest najlepszym środkiem nasennym.

Ja śpię z brzegu. Pilnuję by potwory spod łóżka Jej nie porwały. A także na wypadek gdyby miała sen, że trzeba się kulać z górki. Jestem takim Śpiącym Rycerzem. 
Przy łóżku mamy mały, okrągły stolik. Na stoliku najczęściej znajdują się książki, kubki po herbacie, czasem jej notatki. Gdy kładziemy się spać, swoje miejsce tam znajdują nasze telefony. Które mają Budzik.

Kozieradka, len, jajka, miód, wcierka (cokolwiek to jest) wcierane we włosy? Okej, rozumiem.
Picie skrzypu i pokrzywy by włosy były piękniejsze? Też rozumiem.
A może robienie koka i chowanie go w skarpetę przed snem? Nawet to rozumiem. 
Budzik? Nie rozumiem.

Budzik. Demon głośności. Wróg numer jeden snu. Poranne piekło. A Budzik ustawiany przez moją dziewczynę jest gorszy niż średniowiecze tortury. Oj tak!

6:50
Nie otwierając oczu, nie podnosząc głowy z poduszki, sięgam ręką po ten barbarzyński, ujadający przedmiot i oddaję go Jej. Ona magicznym ruchem go ucisza. 
Obracam się w jej stronę. Telefon został już schowany pod/na/obok/przy poduszce lub między nami*. Przysuwając się do Niej, łapiąc Jej rękę i otwierając jedno oko - pytam:
- Myszko, na którą masz?
- Na 10:30.

(*niepotrzebne skreślić)
Z moich ust wydobywa się tylko pomruk sugerujący,  że usiłuję zasnąć. Choć wiem, że mija się to z celem, ponieważ...

6:55
Budzik dzwoni po raz drugi. Tym razem szok wydaje się jeszcze większy. I oboje szukamy tego przeklętego przedmiotu. Przecież te 5 minut trwało dobre trzy godziny i już nie pamiętamy gdzie on się znajduje! 
Jest! Mamy go! Wyłączamy!

6:58
Tym razem ledwo zdążyłem zamknąć oczy.
- Wstajesz? - pytam.
- Za chwilkę.

7:02
Kolejny ogłuszający dźwięk syren.
- Nie wstajesz, prawda?
- Jeszcze godzinkę sobie pośpię Kochanie.

Tortury?
Tak to wygląda. Mimo, że mam na 13 do pracy, mógłbym dłużej spać, budzę się rano. Bo mam dziewczynę.
Pewnie, drzemię gdy Ona się pląta, robi śniadanie czy się pakuje. 
Drzemię, gdy już wyjdzie na uczelnię.

Na pewno?
I, choć nigdy to nie jest mocny sen - nie denerwuję się. Mimo, że w dalszym ciągu nie rozumiem takiego systemu wstawania.
A wiecie co? Uwielbiam te pobudki i poranki. Uwielbiam być przy nich. Przy Niej. I się wysypiam.

Nie śpię bo mam dziewczynę, ale wolę takie niespanie niż najdłuższe spanie w pojedynkę.



{ 4 komentarze... read them below or Comment }

Dzięki za komentarz!

- Copyright © Czasem widziane -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -