Autor : Danielski 8 stycznia 2013


Sesja zbliża się coraz to większymi krokami, nauki coraz więcej - więc i czasu mniej, choć i tak stara się człowiek by robić wszystko, poza nauką. Także i ja nie jestem wyjątkiem w tym aspekcie i nawet czytanie składu jogurtu jest dla mnie ciekawsze niż metody portfelowe. Ale, żeby mieć ten jogurt trzeba udać się na zakupy. Do sklepu. Najlepiej taniego. Na studencką kieszeń. A takim sklepem bez wątpienia jest Biedronka. Więc lubię go - tym bardziej, że blisko akademików. Ale jednak jeden defekt mnie tak bardzo irytuję, że jednak nie robię w nim zakupów tak często jakbym chciał. Co? O tym poniżej.

Żeby nie było - cenię Biedronkę - pomimo, że nie można płacić kartą (bo ja prawie nigdy gotówki nie mam, zawsze kartą), to i tak czasem robię tam zakupy z prostych przyczyn - jakość produktów mnie zadowala, a ceny nie są wygórowane. Kiedyś można było myśleć - kupować w "biedzie" to siara i obciach. Nawet ja tak myślałem. Jednak teraz sądzę, że produkty są tam całkiem niezłe i stosunkowo tanie. 


Czemu jednak nie robię zbyt często tam zakupów, pomimo sympatii? Nie wiem jak jest w Waszych Biedronkach, ale w moim mieście, w kilku punktach, w których byłem - nie ma koszyków zakupowych. Są wózki, owszem, ale koszyków nie ma. A ten brak koszyków, w mojej ocenie, jest idiotyczny i nieprzemyślany. Nie wiem kto odpowiada za marketing w Biedronce. Chwalą się dwutysięcznym sklepem, ale nie potrafią zainwestować w koszyki. 

Ok, może przesadzam i kontrargumentem będzie, że powinienem wziąć sobie wózek. Ale po kiego mam brać taki jebitny wózek, skoro mam w planie kupić tylko wodę, ser, jogurt(y), mrożoną zapiekankę, chipsy, czasem jakieś owoce i czteropaka? (pieczywo zawsze z piekarni, a wędliny zawsze z mięsnego). Wózek będzie co najmniej śmiesznie wyglądał, prawie pusty, a będzie tylko przeszkadzał bo wielki. Niby mogę trzymać w rękach - ciężko potem wziąć np. dodatkowy produkt z półki gdy obie ręce zajęte, a ja się skupiam by nic mi nie spadło. Mogę wziąć karton po jakichś produktach, na co decyduje się wielu klientów. To też jest średnio wygodne, poza tym - nie jest to ich docelowe przeznaczenie. Jak wchodzę kupić sobie tylko wodę czy tylko piwo - nie potrzebuję ani wózka, ani koszyka. Ale ten pieprzony koszyk na takie drobne zakupy, dla klientów z mojego segmentu rynku powinny być. Zdecydowanie! 


Ile razy przemykaliście między półkami w Biedronce i wyglądaliście dosłownie jak narciarz podczas slalomu giganta mijając porozstawiane wszędzie wózki, w których są 3 artykuły? To również osłabia morale i zniechęca klienta. 

Poza tym - klient pokroju mnie - student z akademika. Bądź ktoś mieszkający samotnie. Bądź ktoś kto po prostu wszedł kupić składniki na spaghetti. On nie robi zakupów za 341,48 zł. To są szybkie zakupy na kilka produktów. A łatwiejsze gdy ma się koszyk, a nie gdy wszystko wylatuje z rąk. Sądzę, że marketingowcy z Biedronki zapomnieli o tej grupie klientów. Taki klient, gdy będzie miał potrzebę zrobienia większych zakupów - weźmie ten wózek. Ale dla szybkich zakupów - może zrezygnować i pójść do konkurencji, co ja na przykład robię. Bo wiem, że w Supermarkecie Tesco mogę wziąć koszyk, spokojnie kupić co chcę, a ewentualnie skusić się na coś dodatkowego. A mając zakupy w rękach, biegnę - niczym daniel łąką bieszczadzką szybko do kasy, by nic mi nie spadło.

A może Biedronkę przerażają koszty koszyków zakupowych? Nie szperałem wiele - w pierwszym sklepie internetowym w jakim je znalazłem są one po ... 11 zł za sztukę! Przecież dla takiej firmy jak Biedronka to są grosze. Niech kupią 100 sztuk na sklep - wyjdzie 1100 zł + ewentualnie przesyłka + koszty wygrawerowania/naklejenia napisu "Biedronka" minus zapewne rabat. Suma summarum jestem przekonany, że w większości sklepów koszt zakupu takich koszyków zwróci się w ciągu godziny.

Podsumowując - lubię Biedronkę za jakość produktów, za ceny. Za promocje - moja ulubiona w ostatnim czasie - 4 zł za 1kg winogrona. Ale i wtedy wchodziłem tylko po owoce, nie chodząc po sklepie, bo wiedziałem, że będę się tylko wkur... denerwował i demotywował. Wózka nie biorę - nie jest poręczny, za duży, często kółka zdezelowane. Poza tym przy wielkości moich zakupów mija się to z celem. 

Może i nie jestem specem od marketingu, ani od tworzenia wizerunku marki. Może i jestem tylko zwykłym studentem, który tylko studiuje w tych tematach. Ale jednak apeluję - głównie do marketingowców Biedronki - zainwestujcie w koszyki! Nie jest to duży wydatek, a podejrzewam, że zyskacie wiele. Jeśli któryś z czytelników ma "znajomości" w Biedzie to niech wyśle im linka do tego tekstu. Może przemyślą sprawę. 
A może dla Biedronki liczą się tylko klienci kupujący wielkie zakupy i wydający największą kasę? A mnie i klientów podobnych ma się w dupie?

A może mylę się? Może moje miasto jest wyjątkiem i w innych Biedronkach są koszyki? Jak to jest u Was? I też uważacie, że koszyki są dość istotnym elementem? Piszcie w komentarzach!



{ 15 komentarze... read them below or Comment }

  1. Blisko mojego domu są dwie Biedronki - jedna ma koszyki(góra 15), druga w ogóle ich nie ma, ale ten fakt mnie aż tak nie denerwuję, bo mogę wziąć wózek. Natomiast mnie strasznie irytuje brak możliwości płacenia kartą, tak jak Ty zazwyczaj kasy nie mam przy sobie tylko kartę więc strasznie denerwujące jest to, że przed zakupami muszę iść do bankomatu. Według mnie jak na taką ilość sklepów powinny mieć możliwość płacenia kartą.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat doceniam to, że nie można płacić kartą - dzięki temu jest relatywnie taniej niż w innych sklepach. Sklep nie musi płacić za terminale i prowizje bankowe.
      Akurat przy większości sklepów dzięki temu powstały bankomaty - z tego co zauważyłem.

      Usuń
  2. Masz rację jednak czasami jest to irytujące, w jednej z Biedronek postawili bankomat natomiast w drugiej nie ma i przed wejściem do sklepu muszę iść do jakiegoś bankomatu.

    OdpowiedzUsuń
  3. No pewnie, że koszyki są istotnym elementem w marketach. W moim mieście nie spotkałam się z ich brakiem, ale denerwuje mnie coś innego. Otóż w niektórych Biedronkach są koszyki... ale na kółkach. Ktoś może pomyśleć, że koszyk na kółkach to duże udogodnienie, ale te koszyki są ogromne! W rękę ciężko taki wziąć, bo jest po prostu za duży (a ja, jako drobna kobieta, czuję się z takim koszykiem niekomfortowo). Mogę powiedzieć o nim tyle, co Ty o wózku, bo jeśli przychodzę na zakupy tylko po kilka produktów, to po cholerę mam brać taki wielki koszyk, w którym te produkty po prostu giną gdzieś na dnie, a koszyk, nawet ciągnięty, tylko przeszkadza i utrudnia poruszanie się między półkami.
    M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszyki na kółkach. To widzę, że w moich Biedronkach, nawet ta technologia nie dotarła :D

      Usuń
    2. w dodatku pozwolę sobie napomknąć, że te kółkoszyki są mega awaryjne- co biorę takie cudo, to albo okazuje się że ma ułamaną rączkę [tą wysuwaną], albo ma tylko pół kółka.. ale ciągle błyszczy nowością :P teraz już zawsze mam ze sobą super modną ekologiczną torbę z gekonem.

      Usuń
  4. Hm, a co Pan studiuje?
    U mnie były koszyki... A potem zaczęli usuwać. Był czas, gdy na całym sklepie były tylko dwa...
    To utrudnienie, bo nie każdy robi zakupy "na wózek", lecz i w ręce też nie zawsze się utrzyma...
    Jak dla mnie ten ruch był dość głupi, bo jak poprzednio wystarczyło tylko podnieść rękę i szybko przejść nad wózkiem z koszykiem to z wózkiem i średnimi zakupami trzeba się wlec za kimś, poczekać, aż przejdzie.. A przy kasie to też jest niewygodne. Paru ludzi z wózkami i nie da się przejść, bo ludzie stoją wręcz przy innych regałach blokując.
    Wgl. tam przemeblowanie niepotrzebna zrobili :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan? No nie przesadzaj, bo się pogniewamy! :P

      Usuń
    2. Dobrze, dobrze: Co studiujesz? :3

      Usuń
  5. W moim rodzinnym miasteczku w biedronce zawsze były koszyki zwykłe, teraz są te na kółkach i według mnie i z jednymi i drugimi da się przeżyć. W mieście w którym obecnie mieszkam, w tym od wspomnianej 2000 biedronki, też zawsze trafiam na koszyki, więc nie odczułam twojego problemu. Chociaż może jest to związane z faktem, że biedronkę odwiedzam rzadko, bo w drodze z pracy mijam Real i tam robię zakupy- trochę drożej, a nie tracę czasu, a czas to też pieniądz.żyrafka

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie przesadzasz ;) Biedronki nie przerażają jednorazowe koszty zakupu koszyków, tylko fakt, że będzie trzeba je ciągle dokupować, bo ludzie ładują tam co popadnie i koszyki się urywają, szybko niszczą - niektórzy to by tam najchętniej zgrzewkę coli włożyli :/
    Na dwie rzeczy nie ma potrzeby brać niczego, na pięć wystarczy karton (albo nic - jeśli małe i utrzymasz w ręku, albo wózek jeśli duże i ciężkie), na dziesięć bierz wózek.
    Reasumując - mnie brak koszyków nie przeszkadza wcale, bo i tak staram się chodzić ze swoim jeśli kupuję mało (no ale to ma sens jeśli się robi zakupy samochodem), albo biorę wózek - jeśli kupuję dużo. Gdybym nie jeździł samochodem, to brałbym reklamówkę/torbę - wkładasz rzeczy, a przy kasie wyciągasz wszystko. No przecież jak już wychodzisz z Biedronki, to też musisz te rzeczy gdzieś wsadzić, co nie? ;)
    Mnie bardziej jednak przeszkadza brak możliwości zapłaty kartą. Chyba aż tak bardzo by ceny nie wzrosły. A tu wychodzi na to że Biedronka to jedyny sklep gdzie nie można płacić kartą - mało cywilizowane.

    Wracając do koszyków - a Lidl, Aldi? Tam są koszyki? Nie wiem jak w Polsce, na zachodzie w większości sklepów nie ma koszyków i nie słyszałem żeby komuś to przeszkadzało - pewnie ludziom nawet do głowy nigdy nie przyszło żeby na to narzekać :D

    Jednak w mojej Biedronce są koszyki (nowe, po tym jak te z Twojego zdjęcia się pourywały i przez jakiś czas też nie było), te właśnie na kółkach. Ciekawe ile one wytrzymają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłem w życiu od małego wielokrotnie zakupy w wielu sklepach i zazwyczaj korzystałem z koszyków i ANI RAZU mi się nic nie urwało. A poza tym - taka sieć jak Biedronka ma zasoby finansowe i na ewentualne dodatkowe koszty muszą być przygotowani. Żarówki się spalają, za prąd też trzeba płacić. A jednak koszt koszyka jest znacznie mniejszy.
      Gdy robię duże zakupy (a w tym roku akademickim - sam dla siebie - ani razu) to też biorę wózek. Jednak gdy mniejsze - zdecydowanie preferuję koszyk. Byłem w wielu Biedronkach - w małych miasteczkach, w średnich, dużych i bardzo dużych - nie przypominam sobie koszyków...
      A co do Lidla i Aldi - w pierwszym bywam baaardzo rzadko, więc tam zakupów nie robię, a w drugim nie byłem ani razu.

      Usuń
    2. Nie mówię, że Tobie, ale jak już gdzieś są koszyki to popatrz ile ludzie potrafią tam ładować :/ Dwie cole, ziemniaki, mąka, no bez przesady chyba sam przyznasz? Nie jestem jakimś przeciwnikiem koszyków, tylko apeluję o rozsądek, bo niektórzy ludzie to niczego nie umieją szanować (takie mam wrażenie).
      Ale jak widzisz nie tylko po moim ale i po innych komentarzach są Biedronki z koszykami :)

      Usuń
  7. U nas są normalne koszyki i lubię biedronkę za jogurt pitny Mlekovita o smaku kawy <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas przez jakiś czas, na około pół roku zniknęły koszyki, ale teraz już sa z powrotem :) Nie lubiłam tam kupować, jak nie było koszyków. Teraz jest lepiej, ale nowe koszyki są na kółkach i z rączką. Czasami mnie to denerwuje bo potrafią się zaciąć: albo kółka się nie kręcą, albo za nic w świecie nie można wysunąć rączki :/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz!

- Copyright © Czasem widziane -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -